Wielu ludzi przeszło obok obojętnie… Na szczęście nie wszyscy. Jedna osoba zatrzymała się, schyliła i postanowiła pomóc.
W ten sposób kot ze zmiażdżonym ogonem trafił do lecznicy. Uraz był rozległy i bardzo bolesny, realnie zagrażający zdrowiu i życiu zwierzęcia
.
Nieleczona rana bardzo szybko ulega zakażeniu, a to prosta droga do ciężkiego stanu zapalnego, a nawet sepsy, która stanowi bezpośrednie zagrożenie życia. Jedynym możliwym rozwiązaniem była w tym przypadku amputacja ogona – trudna decyzja, ale taka, która zatrzymała cierpienie i uratowała kocie życie.
Ten jeden, z pozoru niewielki gest – zatrzymanie się i reakcja – sprawił, że ktoś dostał szansę na życie. Za to ogromnie dziękujemy
!

Koszty zabiegu zostały sfinansowane przez Ostrowskie Stowarzyszenie Miłośników Zwierząt, ale potrzebne było jeszcze jedno: bezpieczne miejsce, w którym kot mógłby spokojnie dochodzić do zdrowia. Przecież nie mógł wrócić na ulicę…
I wtedy stało się coś wyjątkowego i wzruszającego: pani, która przywiozła kota do lecznicy, nie potrafiła już zostawić go samego. Została. Odwiedzała. Czekała. Aż w końcu podjęła decyzję, która była właściwie tylko formalnością – dała mu dom
.
Czasem nie chodzi o wielkie słowa ani głośne deklaracje. Czasem wystarczy jeden gest, by odmienić czyjeś małe, kruche życie.
Dziękujemy z całego serca 

.
Ostrowskie Stowarzyszenie Miłośników Zwierząt to szansa na lepsze życie dla bezdomnych i potrzebujących zwierząt.
Razem możemy więcej!
Dziękujemy za Twoje wsparcie! 