Pani Joanna pisze:
„Dlaczego warto adoptować psiego seniora? Mój Pedro w dniu adopcji miał już ok.12 lat. Adoptowałam go w momencie, gdy pogrążony był w psiej depresji po śmierci swojej przyjaciółki Keji. W schroniskowym kojcu zupełnie nie rzucał się w oczy, nie zabiegał o uwagę, wręcz przeciwnie – siedział i patrzył gdzieś w dal. Jednak gdy już wsiadł ze mną do auta, było widać, że będziemy nadawać na tych samych psich falach
. Swą wdzięczność za dom, kanapę i sztruksową budę
zaczął okazywać właściwie od pierwszego dnia adopcji! Bardzo starał się też zrozumieć zasady: adoptowany w czwartek popołudniu (nowe miejsce=siku/kupa – musi być!), ale od piątku była „prawie” pełna kultura!
Było oczywiste, że Pedro rozumie i „łapie” wszystko, co się do niego mówi i czego się oczekuje. Gdy zostawał sam w domu, to po moim powrocie – mieszkanie było w stanie nienaruszonym! Pewnie byłoby zupełnie inaczej, gdybym adoptowała szczeniaczka „wariata”
, którego byłoby wszędzie pełno i byłby trudny do okiełznania
. Wydaje mi się, że taki starszy piesek doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że po latach spędzonych w schronisku, otrzymał dom i szansę na nowe (z nadzieją na lepsze) życie. Nie będzie więc gryzł wszystkiego co spotka na swojej drodze, bo akurat ząbkuje
. Starszy psiak to pies doświadczony, który nie musi rozładowywać nadmiaru młodzieńczej energii. Chyba nie potrzebuje też aż takiej atencji, więc gdy nie możemy poświęcić czasu na zabawę lub np. czujemy się gorzej psychicznie/fizycznie, to taki senior nie będzie nam robił wyrzutów, tylko położy obok i będzie takim naszym towarzyszem niedoli. Łamie się serce, gdy widzi się w schronisku te staruszki – najczęściej leżące zrezygnowane w budach. One nie walczą o uwagę odwiedzających schronisko osób, są pogodzone ze swoim losem. Można odnieść wrażenie, że już jest im wszystko jedno… I tak jak u ludzi – mogą mieć depresję, demencję starczą lub inne dolegliwości zdrowotne, z którymi zostają całkowicie same. Tragiczne jest to, że w większości te psy umierają za murami schroniska, bez swojej „ludziej” rodziny
.
Chociaż…wcale tak być nie musi: przypadek Pedra – pieska w typie dostojnego profesora
daje nadzieję, że można adoptować starszego psiaka i spędzić z Nim najcudowniejsze chwile w życiu!”


Było oczywiste, że Pedro rozumie i „łapie” wszystko, co się do niego mówi i czego się oczekuje. Gdy zostawał sam w domu, to po moim powrocie – mieszkanie było w stanie nienaruszonym! Pewnie byłoby zupełnie inaczej, gdybym adoptowała szczeniaczka „wariata”




Chociaż…wcale tak być nie musi: przypadek Pedra – pieska w typie dostojnego profesora






