Żegnaj, Coco , odeszłaś za szybko…

Kiedy pierwszy raz Cię zobaczyliśmy – wyrzuconą jak odpad, zmarnowaną, zziębniętą, samotną – nie mogliśmy przestać myśleć, co zrobić, by Cię ratować. Postawiliśmy na głowie wszystko i wszystkich, obdzwoniliśmy całą Polskę, żeby znaleźć dla Ciebie dom i człowieka, który pokaże Ci, że życie może być dobre.

Znaleźliśmy dwie cudowne osoby, które pokochały Cię całym sercem i były przy Tobie do końca… Dzięki nim zaczęłaś się otwierać, przytulać, szukać bliskości. Były dla Ciebie całym światem, a Ty stałaś się ich światem…

Twoje nowe życie trwało zbyt krótko. Tak trudno pogodzić się z Twoim odejściem. Przecież nie tak miało być!

Badania pokazały, że Twój stan jest bardzo zły, a guzy nieoperacyjne, ale miałaś żyć wbrew faktom i logice, bo przecież nareszcie miałaś prawdziwy dom, na jaki zasługiwałaś od zawsze!

Czekało na Ciebie piękne życie u boku kochających opiekunek, ale Ty nie miałaś już siły żyć 🥺. Jeszcze zdążyłaś pokazać im, jaka jesteś cudowna i jak potrafisz kochać.

I odeszłaś… pozostawiając po sobie ogromną pustkę…

Przez ten krótki czas, kilka tygodni, byłaś kochana, bezpieczna, byłaś dla kogoś ważna – byłaś i pozostaniesz ważna dla nas 🖤🖤🖤.

Dla Ciebie wszystkie troski już się skończyły. Nam pozostaje nauczyć się żyć bez Ciebie…

Teraz, za Tęczowym Mostem, nie ma już cierpienia, nie ma bólu. Biegaj lekko, wolna, szczęśliwa, kochana. Do zobaczenia kiedyś…

Astrida, Dorota – nie jesteśmy w stanie wyrazić naszej wdzięczności dla Was ❤️