Z sercem dla zwierząt

Artykuł w najnowszym wydaniu tygodnika „Nasz Rynek”:

Ostrów: Z sercem do zwierząt

W Ostrowie Wielkopolskim od 20 lat działa niezwykłe stowarzyszenie, które pomaga tym, którzy nie mogą zabrać głosu w swojej obronie – zwierzętom. Dla wielu aktywistów pomaganie stanowi największą pasję, przykładem jest Maciej Trzciński i jego małżonka Iwona.
Ostrowskie Stowarzyszenie Miłośników Zwierząt zostało zarejestrowane w sądzie w Kaliszu w 1999 roku. Schronisko dla bezdomnych zwierząt w Ostrowie znajdowało się wówczas przy ulicy Lotniczej, a warunki w nim były przerażające. Psy uwiązane na łańcuchach, błoto, rozpadające się budy – taki obraz cierpienia ujrzeli założyciele stowarzyszenia. Odwiedziny w schronisku stały się dla nich impulsem do założenia organizacji. To był jedyny sposób, aby móc legalnie pomagać zwierzętom w schronisku i utworzyć zbiórkę funduszy na poprawę ich warunków do życia.
Wskutek działalności stowarzyszenia, schroniskowe realia znacznie się poprawiły, a liczba adopcji wzrosła. Jednak z czasem teren schroniska przestał spełniać warunki zarówno dla zwierząt, jak i dla pracowników. Organizacja zainicjowała więc skuteczne przeniesienie schroniska do nowej lokalizacji w Wysocku Wielkim, gdzie wybudowano nowe schronisko. Ufundowała również liczne udogodnienia i sprzęt dla całego schroniska, wprowadzono też system czipowania zwierząt.
W 2002 roku wolontariusze zaczęli prowadzić stronę internetową poświęconą schronisku, dzięki której zwierzętom łatwiej znaleźć dom. Wolontariusze stowarzyszenia Maria Wieczorek, Iwona i Maciej Trzcińscy oraz Łukasz Serbakowski, zostali uhonorowani tytułem „Wolontariusza Roku” za bezinteresowną działalność na rzecz poprawy warunków zwierząt bezdomnych.

-Jak obecnie wygląda sytuacja w schronisku w Ostrowie?
-Naszym zdaniem w schronisku w Ostrowie dzieje się teraz źle, jest za mało pracowników, psy nie są odpowiednio leczone. Schronisko nie musi kupować jedzenia, bo dostaje je ze zbiórek, dlatego chcielibyśmy, żeby pieniądze oszczędzone na karmie, przeznaczano na opiekę psów, zwłaszcza weterynaryjną. Jeśli nasza organizacja kupuje specjalistyczną karmę za np. 800 zł, to chcemy żeby to 800 zł w schronisku poszło na leki, szczepionki, czy surowicę. Stowarzyszenie przeznacza również środki na sterylizację zwierząt, bo wiele psów wychodzi ze schroniska niewysterylizowanych. W ten sposób walczymy z bezdomnością zwierząt. Ludzi ciężko uświadomić, jakie to ważne. Niewysterylizowany pies, który wychodzi ze schroniska, to potencjalny zapładniacz – do adopcji trafia jeden pies, kolejnych 5-6 szczeniąt tam wraca. Pogłębiający się proces rozrodczy, może prowadzić do zwiększania ilości bezdomnych zwierząt. – informuje Maciej Trzciński, wiceprezes zarządu stowarzyszenia.
-Co jeszcze chcielibyście zmienić w schronisku?
-Chcielibyśmy żeby schronisko wydłużyło czas odwiedzin chociaż o godzinę, zwłaszcza latem. Jesteśmy tam praktycznie codziennie, ale po całym dniu spędzonym w pracy, trzeba się spieszyć, żeby przed 16 dotrzeć do schroniska i przed zamknięciem o 17 zdążyć poświęcić jeszcze jakiś czas zwierzętom. Przecież nie chodzi o nas, tylko o nie. Pies przywożony do schroniska przeżywa naprawdę ogromną traumę, żeby go z niej wyprowadzić, należy poświęcić mu dużo czasu. Poza tym, od marca do późnego października, nie ma tam ciepłej wody, a po dniu spędzonym w schronisku wolontariusze i pracownicy chcieliby móc się umyć. Jesteśmy związani z ostrowskim schroniskiem bo tutaj mieszkamy i kochamy nasze psy. Trzyma nas tutaj lokalny patriotyzm i będziemy pomagać zwierzętom tak mocno, jak się da.
Wszyscy członkowie Ostrowskiego Stowarzyszenia Miłośników Zwierząt są wolontariuszami, za swoją działalność nie pobierają żadnego wynagrodzenia. Rocznie organizacja przeznacza około 40 tysięcy złotych na ratowanie zdrowia i życia zwierząt ze schroniska i poprawę ich warunków bytowych. Kwoty te przeznaczane są również na opiekę behawioralną zwierząt wycofanych, hotele dla zwierząt trudnych, wymagających stałej, fachowej opieki behawiorysty. Stowarzyszenie, jako organizacja pożytku publicznego, pieniądze zbiera z darowizn, zbiórek i „1% podatków” przekazywanych przez sympatyków ich działalności.
-Koszta są duże, a poświęcany czas?
-Pomoc zwierzętom to jest nasz cel i pochłania nam większość czasu. Wszyscy członkowie stowarzyszenia pracują i mają rodziny, na działalność poza rodzinną i poza zawodową zostają tylko weekendy. Trudno znaleźć nam „czas wolny”. Poza schroniskiem, pomagamy też psom, które mają domy, ale mieszkają u ludzi ubogich, którzy nie mogą zapewnić swoim zwierzętom odpowiednich warunków. W związku z tym wymieniamy im budy, donosimy karmę, robimy wszystko, by nie musiały trafić do schroniska, bo tam mają małe szanse. Namawiamy właścicieli, żeby zmieniali swój stosunek do zwierząt. To brzmi okrutnie, ale jeśli już trzymają psa na łańcuchu, to żeby chociaż ten łańcuch wydłużyli. Środowisko wiejskie zmienia się powoli, mało jest sołtysów i wójtów, którzy podchodzą do nas z empatią. Raczej widzą nas jako „upierdliwców”, niż sojuszników, gdy interweniujemy, kiedy pies jest głodzony na łańcuchu.
Każdy może przyczynić się do ratowania życia zwierząt, poprzez przekazanie darowizny, wpłacając dowolną kwotę na konto Ostrowskiego Stowarzyszenia Miłośników Zwierząt – z dopiskiem „na bezdomne zwierzęta”. Oto numer konta: 95 1090 1160 0000 0000 1603 5008
Pomóc można również: przekazując schronisku dary dla zwierząt, adoptując jednego z podopiecznych schroniska, czy zostając wolontariuszem. Więcej sposobów na pomoc, w tym jak przekazać 1% swojego podatku na rzecz stowarzyszenia, Miłośnicy Zwierząt opisują na swojej stronie internetowej: www.milosnicyzwierzatostrow.pl.
WIKI

Artykuł można przeczytać pod linkiem