Walczyliśmy do końca :(

Niko został przygarnięty na początku listopada, niestety już po paru dniach zaczęły się pierwsze ataki, podczas których paraliżowało i wykręcało mu całą tylną część ciała. Początkowo ataki miał 1-2 razy dziennie, niestety z dnia na dzień ich liczba rosła do tego stopnia, że pies samodzielnie nie mógł się nawet podnieść – załatwiał się, jadł, pił na leżąco. Badania, diagnoza, leczenie. Niestety leczenie nie przyniosło skutków, piesek cierpiał i nie miał szans na życie bez bólu. Jego opiekunowie wraz z lekarzem weterynarii musieli podjąć najtrudniejszą decyzję.

Ostrowskie Stowarzyszenie Miłośników Zwierząt sfinansowało badania oraz leczenie pieska. Nie zawsze się udaje, jednak walczymy póki się da…