W takich momentach serce pęka na milion kawałków 💔.
Dziś odszedł Beniu – olbrzym o gołębim sercu. Odszedł kochany, wśród przyjaciół, którzy towarzyszyli Mu do końca, w Jego ostatniej drodze.
Kiedy pierwszy raz zobaczyliśmy Benia w schronisku w Niedźwiedziu, był to obraz nędzy i rozpaczy. Pies ogromnie zaniedbany, wyniszczony – nie wiadomo ile się błąkał zanim tam trafił i jaka była jego przeszłość. Czy miał dom? Czy został porzucony, bo był stary i chory? Tego nigdy się nie dowiemy.
Adopcje starych, chorych a do tego tak olbrzymich psów to rzadkość. Jednak na drodze Benia pojawiły się dwa Anioły – Marlena, która Benia adoptowała i Dagmara, którą Ją we wszystkim wspierała.
Od początku obiecaliśmy pomoc w doprowadzeniu Benia do formy. Diagnostyka, leczenie i dom sprawiły, że nasz cudowny olbrzym zaczął kwitnąć. Takiej radości dawno nie było! Beniu chodził na spacery, które uwielbiał, nabrał apetytu. Był radosny, pełen energii.
Jednak już podstępnie atakowała Go choroba nowotworowa, ale wtedy o tym jeszcze nie wiedzieliśmy… Zaczęło się od braku apetytu – badania pokazały to, na co nie byliśmy przygotowani. Operacja, poprawa na jakiś czas i znów pogorszenie. Później leczenie paliatywne. Walczyliśmy do końca. Jednak przychodzi moment, kiedy trzeba się poddać 😔.
Beniu, mimo choroby, miał wspaniałe 8 miesięcy życia. Był otoczony miłością i opieką. Do końca. W takich momentach pozostaje już tylko żal, że los jest taki niesprawiedliwy…
Marlena 💙, Dagmara 💙 – dla Benia nie byłyście tylko Aniołami – byłyście całym Jego światem. Dziękujemy Wam za każdą chwilę, którą Mu ofiarowałyście.
Dziękujemy również lekarzom weterynarii, którzy walczyli o zdrowie Benia z ogromną determinacją. Dopóki się dało.
Biegaj, Kochany, za tęczowym mostem. Teraz już nic Cię nie boli. Na zawsze pozostaniesz w naszej pamięci i naszych sercach.