Nizio był pięknym, młodym psem, z wyglądu przypominał owczarka nizinnego, z charakteru – psiego anioła: łagodny, dobry, cierpliwy… Ponad 2 miesiące włóczył się ze złamaną i zranioną łapą, przeganiany od domu do domu, od płotu do płotu… a kiedy wreszcie ktoś się nim zainteresował i powiadomił nas o tej tragedii, było już (jak się w niedzielę okazało) za późno. Nizio przeszedł ciężką operację amputacji chorej łapy, niestety, przegrał z martwicą i gangreną.
Dziękujemy: funkcjonariuszom ostrowskiej Policji, tym na służbie i tym… poza nią, lekarzom weterynarii, na rękach których Nizio umarł, wyzwolony nareszcie od bólu.
Pamiętajmy „obojętność czyni nas współwinnymi”…