Pikuś dotarł do domu tymczasowego u Pani Marleny ❤️❤️❤️. Długa była jego droga do wolności.
Chłopak miał szczęście w nieszczęściu. Przez wiele lat uwiązany do łańcucha, mieszkał w rozpadającej się budzie. Jedzenie jak się przypomniało (choć to co znajdowało się w brudnym garnku, trudno jedzeniem nazwać), woda, czasami, częściej jak napadało…
Miał szczęście, bo zauważyła go z drogi Pani Renata i nie przeszła obok obojętnie, tak jak przechodzili wcześniej inni. Pani Renata długo rozmawiała z właścicielami, wydawało się, że uda się porozumieć i poprawić los psiaka. Kupiliśmy porządną budę, dostał też pożywne, psie jedzenie, rozmawialiśmy o wybiegu. Ale były to tylko obietnice bez pokrycia. W końcu „opiekunowie” zrzekli się kłopotu.
Rozpoczęliśmy intensywne poszukiwania domu. Takiego prawdziwego, na zawsze. Ponad 3 tysiące udostępnień (dziękujemy za ogromne zaangażowanie!), a domu nie ma 😔. Ktoś się zainteresował, ale się wycofał – dobrze, że teraz, a nie po adopcji. Los Pikusia spędzał nam sen z powiek.
I wtedy zadzwonił telefon – „Pomożemy”. I pomogły ❤️❤️❤️! Pani Grażynka Malak i Pani Marlena Targowska – ten tandem uratował wiele zwierząt i wielu dał szansę na nowe życie.
Od soboty gorączkowe przygotowania – trzeba ogarnąć podróż, zaszczepić chłopaka, kupić mu szelki i smycz, bo nawet tego nie miał! Dziś wyruszył w podróż po nowe życie. Ogromne podziękowania należą się Pani Renacie i Pani Mariannie, które zawiozły chłopaka, odwiedzając po drodze weta ❤️❤️❤️.
Pikuś jest już na miejscu, nieco zdziwiony, ale widać radość na jego pyszczku. Mamy nadzieję że szybko zapomni o tym co było. Szybko przywyknie do wolności.
Teraz porządne badania, później kastracja i po drodze na pewno fryzjer. W przyszłości dom stały, sprawdzony i najlepszy.
Ostrowskie Stowarzyszenie Miłośników Zwierząt pokrywa koszty badań i kastracji.
Bądź szczęśliwy maluszku ❤️