Niecodzienny list…

Drogi Święty Mikołaju,

Piszę do Ciebie z miejsca, które nazywają schroniskiem. Ludzie tutaj są dobrzy i starają się, jak mogą, żeby było mi ciepło i żebym miał pełną miskę. Ale wiesz co, Mikołaju? To nie jest prawdziwy dom.

Każdego dnia patrzę na kraty mojego boksu i marzę, że pewnego dnia ktoś po mnie przyjdzie. Taki człowiek, który spojrzy mi w oczy i zobaczy nie tylko zwykłego psa, ale przyjaciela, który będzie z nim na zawsze – w radości i w smutku.

Nie jestem wymagający. Nie potrzebuję luksusów, tylko kogoś, kto mnie pokocha. W zamian dam wszystko, co mam: merdanie ogonem na powitanie, ciepło futra w zimne wieczory i wierność, która nie zna granic.

Mikołaju, wiem, że spełniasz różne marzenia. Może znajdziesz miejsce w swoim worku na to jedno, szczególne dla mnie? Chciałbym znaleźć dom. Dom, w którym nie będę jednym z ponad stu, ale tym jednym, wyczekiwanym. Dom, w którym człowiek powie do mnie: „Jesteś już mój, na zawsze.”

Jeśli możesz, proszę, pomóż mi w tym. A jeśli to za duże życzenie, to przynajmniej spraw, żeby wszyscy moi schroniskowi koledzy i koleżanki nie tracili nadziei, dopóki nie znajdą swojego miejsca na świecie.

Z nadzieją w sercu i ogonem gotowym do merdania,
Pies, który czeka na dom

***
Tysiące psów i kotów w schroniskach, takich jak Schronisko Ostrów, czeka na swoją szansę na dom pełen miłości.

Niektóre spędzają tam długie lata, tracąc nadzieję na lepsze jutro… Niektóre odchodzą, nigdy nie zaznając ciepła własnego kąta i uwagi człowieka.

Adoptując jednego zwierzaka, nie zmienisz całego świata, ale dla niego zmienisz wszystko.