Kiedy alternatywą jest eutanazja 😔

Wczoraj był koszmarny dzień – najpierw ratowanie podrzuconych, niesamodzielnych kociąt, których przyjęcia odmówiło schronisko, później oczekiwanie na wyniki badań i operacji Irysa, a jeszcze ten dramatyczny telefon…

Pani jest osobą starszą i samotną, pod swoją opieką ma trzy koty. Wydaje na nie większość swojej skromnej renty. I jakoś, biednie, ale pani dawała sobie radę. Podwyżki wszystkiego wokół plus choroba jednego z kotów zmieniła wszystko.

W maju zachorował Diablo. Zatrzymanie moczu – bardzo niebezpieczne. Wizyta w lecznicy – skuteczne leczenie i zalecenia: leki i karma specjalistyczna. Pani za leczenie udało się jakoś zapłacić, ale na karmę już nie starczyło 😔. Jakiś czas było dobrze, ale sytuacja się powtórzyła.

Co można czuć w tym momencie – nie stać Cię na leczenie zwierzęcia i stoisz przed alternatywą: patrzeć jak Twój kot umiera w cierpieniu albo podjąć decyzję o eutanazji…

Nikt nie chciałby się znaleźć w takiej sytuacji i nikomu tego nie życzymy. Na obecny moment, kot jest diagnozowany – kiedy będziemy mieć pełny obraz, zobaczymy co uda się zrobić. Pewnie wtedy poprosimy Was o pomoc w zakupie karmy. Teraz czekamy…