Jagódka skradła serce członkom naszego Stowarzyszenia – Iwonie i Maciejowi, i do ich domu trafiła 7 lat temu. Co dużo mówić, zwariowali na jej punkcie
.

Jaga ma trzy psie koleżanki, a wcześniej miała jeszcze dwie, które odeszły w zeszłym roku
. Pewnych lęków się nie pozbyła, ale doskonale sobie radzi i wiemy, że jest szczęśliwa
.


Iwona o Jagódce:
„Jagódka, Jagoda, Jaga, a czasem Jagulec – wyjątkowa osobowość w małym 5-kilogramowym ciałku.
W domu rządzi (albo próbuje) wszystkimi, na dworze wręcz przeciwnie – nadal stresuje ją wszystko – inne zwierzęta, ludzie, szczególnie dzieci, rowery, głośniejsze samochody, motocykle i (o zgrozo!) wózki i hulajnogi elektryczne
.

Wszystkie te zachowania wynikają z czegoś, jej trudnych przeżyć z przeszłości, jej walki o przetrwanie.
Kiedy ją pierwszy raz zobaczyłam, to nie była miłość od pierwszego wejrzenia! Taka mała kupka nieszczęścia, a ja zawsze miałam słabość do dużych psów. Jednak przebywanie z nią codziennie, przez kilka tygodni, odkrywanie tego, co ukrywa się pod tą trzęsącą się skorupą, sprawiło, że trudno było przestać o niej myśleć.
Nie był to jednak pierwszy pies, do którego jako wolontariusz jeździłam, z którym spędzałam czas, którego przekonywałam, że człowiek nie jest samym złem i do którego się przywiązałam. Jednak więź z Jagą była inna.
Pamiętam moment, który zaważył na dalszym naszym życiu i pomógł podjąć decyzję. Ciężkie stadium parwowirozy, Jagoda przelewa się dosłownie przez ręce, leży pod kroplówką i widać, że życie z niej uchodzi, że już się poddała.
Wtedy złożyłam jej pewną obietnicę – chyba zrozumiała, bo od 7 lat jest z nami, a ja dziękuję za każdy nasz wspólny dzień.
Jaga nie jest idealna, ale jest wyjątkowa
.”

Więcej o siostrach: