W przypadku Wandzi jest mniej optymistycznie, ponieważ jej stan „wyjściowy” był dużo gorszy niż młodziutkiej Lunki.
Wandzia trafiła do schroniska w dziwnych okolicznościach – jej „opiekun”, chcąc pozbyć się „kłopotu” , zapłacił koledze, aby ten przywiązał sunię gdziekolwiek i zostawił… Jakie były wcześniejsze jej losy nie wiemy, sądząc jednak po tym jak została potraktowana, pewnie również niewesołe.
Co wiemy o Wandzi – jest raczej młoda, ok. 4 lata i bardzo proludzka. Natomiast stan jej zdrowia, wymagał natychmiastowego działania.
Na ten moment mamy potwierdzoną niedoczynność tarczycy (wykonano pełen profil tarczycowy), od czego najprawdopodobniej wtórnie pojawiły się kolejne problemy: plackowate wyłysienia, matowa, łamiącą się sierść, sucha, pergaminowa skóra z widocznym łupieżem i wykwitami skórnymi
. To niestety nie wszystko: mocno przebudowane stawy kolanowe, zerwane więzadła krzyżowe w obu stawach z współistniejącymi zmianami zwyrodnieniowymi.

Bardzo wiele, jak na jednego psiaka 

.



W tej sytuacji, trzeba było zadziałać tam, gdzie sytuacja była najpilniejsza, wobec tego w poniedziałek Wandzia przeszła operację tego „gorszego” zerwanego więzadła, zostały także wprowadzone leki, których zadaniem jest ustabilizowanie gospodarki hormonalnej.
Wandzia przebywa w DT u Agnieszki, której bardzo, bardzo dziękujemy za opiekę nad tą schorowaną sunią 

.



Dziękujemy za wykonanie operacji Panu doktorowi Tomaszowi Szczypce oraz Panu doktorowi Mirkowi Kuberce z Kuber-Vet Centrum Weterynaryjne 

.



Kciuków nie puszczajcie 


.




Mamy nadzieję, że leki zaczną działać, a rany pięknie się zagoją. W przyszłości Wandzię czeka na pewno podobna operacja na drugą łapę.