Życie na czterech kółkach

O nietypowej przygodzie i pomyśle na życie.

O empatii i człowieczeństwie.

O uczeniu się siebie nawzajem.

Człowiek i pies – piękna przyjaźń.

Krzysztof i Tofik.

A od niedawna jeszcze Ania.

Posłuchajcie tej historii:

„Jest luty 2016 roku. Pogoda smutna, jest chłodno, a chmury szczelnie zasłaniają niebo. Przeglądam różne strony internetowe – trochę z ciekawości, ale trochę i z nudów. Całkiem przypadkowo natrafiam na stronę Schroniska dla zwierząt w Łodzi. Koty, psy, króliki – ileż jest tutaj samotnych istot. Piesek mały, piesek duży. Piesek ciemny, piesek jasny. I nagle trafiam na Niego. Opis pieska wraz z kilkoma zdjęciami. Sierotka siedzi za kratami, wpatrzony w jakiś jeden punkt. Od razu widać, iż jest wycofany. Mała, kochana istotka pozbawiona domu i ciepła ludzkiego serca.

Po sekundzie już wiem – tak, zabiorę go zza tych krat. Zaczynam czytać jego historię. Informacje lakoniczne i zdawkowe. Jest po nie wyleczonym urazie przedniej, prawej łapki. Na nosie widać jakieś niewielkie blizny. Stan uzębienia jest po prostu zły. Ile ma lat? Nie ma w tym temacie jednoznacznej notatki. Schronisko określa jego wiek na około 8-9 lat. „Będziesz miał własny dom” – pomyślalem. Chwyciłem za telefon, krótka rozmowa i za parę dni pojechałem do Łodzi po Eliota (jego imię w Schronisku).

Formalności adopcyjne przebiegły szybko i za kilkanaście minut Eliot wygodnie leżał na tylnim siedzeniu w aucie. Do domu wszedł bardzo, ale to bardzo zdezorientowany. Podsuwam mu zabawkę – zero zainteresowania. Obchodzi całe mieszkanie i po kilku minutach kładzie się w sypialni przy ścianie. Tak, tu będzie jego posłanie. Sam wybrał sobie to miejsce.

Po kilku dniach śmielej porusza się po mieszkaniu, aczkolwiek gołym okiem nadal widać jego wycofanie. Mijają dni, mijają tygodnie. Eliot dostaje nowe imię – Tofik. Funduję mu wizytę w zwierzęcym SPA. Po godzinie wychodzi, jak nowo narodzony. We wrześniu tego samego roku pojechaliśmy do Chorwacji. Niesamowicie dzielnie zniósł kilkunastogodzinną podróż samochodem. Wycofanie powoli, bardzo powoli zmniejsza się.

Odbywamy przez kolejne lata sporo podróży, dalszych i bliższych. Dziarsko maszeruje, a nawet podskakuje, tak jakby z radości.

Jesienią 2020 roku rozpoczęliśmy 8 miesięczną podróż kamperem po Hiszpanii. Niesamowita przygoda, którą zniósł bardzo dobrze.

Obecnie w trójkę, czyli moja Ania, Tofik i ja, powoli szykujemy się do kolejnej eskapady kamperem – tym razem kierunek: Albania, Grecja i Turcja.

Z tego co wiem, futrzak Tofik już cieszy się na ten wyjazd.”